Wczoraj Moja Najnowsza Współlokatorka, która być może wkrótce się wyprowadzi, gdyż okazało się, że pracę, którą miała dostać teraz, dostanie jednak znacznie później, mówi mi, że wiosna, że sport, że trzeba się ruszać i że kiedy zaczynam biegać, bo ona chce ze mną.
A ja na to – miło i grzecznie, aczkolwiek zmieszana trochę i nie patrząc jej w oczy – mówię, że sorry, ale nie. Ja nie lubię biegać z kimś. To mój samotniczy rytuał – słuchaweczki, święty spokój, moja trasa, moje tempo, żadnych rozmów, ludzi, nic.
Mówię dziś to Uli, w pracy. Że no kurde trochę mi głupio bo ta dziewczyna biedna taka, zagubiona, nikogo tu nie zna, ale ja nie mam czasu na niańczenie nikogo, ani na integrację, że jestem zmęczona po pracy, nie chce mi się gadać, mam już cztery miliony przyjaciółek, dla których i tak nie mam tyle czasu, ile bym chciała, no i powinnam więcej czytać, bo ostatnio prawie tego nie robię, a poza tym nie znoszę dziewczyńskich wypadów na siłownię, ani na aerobic, kolektywnego uprawiania sportu, gier zespołowych i w ogóle.
Ula patrzy na mnie i mówi, że ją to już w ogóle nic nie dziwi jeśli chodzi o moją osobę, bo ja nie lubię wakacji oraz słońca i to jakoś idealnie pasuje jej do pakietu.
6 Marzec 2012 o 4:57 pm |
Ja popieram! I nie dlatego, że w Tobie “już nic nie dziwi”, ale dlatego, że podzielam odczucia co do sportów zespołowych, wzajemnego napędzania się – i niechęć, by akurat to robić “z kimś”.
6 Marzec 2012 o 5:10 pm |
No tak, Ty – samotna rowerzystka wiesz o czym ja mówię, o tak!
6 Marzec 2012 o 10:11 pm |
Na rowerze pary (lub grupy) są jeszcze bardziej kolizyjne. W biegu, dla odmiany, jest większa groźba, że ktoś będzie zaczepiał, zagadywał, dołączał – nawet z dobrymi chęciami. Ale tak ogólnie, niech TNW nie traci zapału! XD
6 Marzec 2012 o 10:27 pm |
Jak wiesz Paulinka, rowery to nie moja bajka – swiat zawilosci rowerowych jest mi obcy, brrr.. Nie wiem, może moje podejście do biegania mozna tak naprawde podczepic pod filozofie zyciowa i potraktowac metaforycznie. Nie chce mi sie z nikim umawiac, czekac na nikogo, dostosowywac do czyjegoś tempa, zwlaniac, ale tez nie chce mi sie przyspieszac, biec za kims, doganiac kogos, porownywac sie, scigac czy stresowac, kiedy ja po prostu chce rozladowac nadmiar energii, utrzymywac kondycje i miec chwile spokoju. Ide se biegac, kiedy chce, a jak nie chce to nie ide.
7 Marzec 2012 o 7:02 am |
bym rzekła, że mi też pasuje do pakietu, jeśli chodzi o Twoją osobę (“nie lubię rowerów, sandałów, palców u stóp, wczasów, zmian, tego i owego
), ale akurat w sprawach sportów zgadzam się z Tobą w zupełności
7 Marzec 2012 o 8:20 am |
palce u stop sa super, ale nic nie może ich rozdzielac – japonki są złem
a jak już widze pana w japonkach to mi się robi autentycznie słabo.
9 Marzec 2012 o 8:34 am |
kocham japonki
a biegam tylko i wylacznie sama. biegam rano ok 5:00 i to jest czas dla mnie. w parku swiergola juz ptaki i sporadycznie natykam sie na idacych do pracy. i czadowo mi sie biega przy banharcie
9 Marzec 2012 o 9:39 am |
boze, jak ja bym chciala miec sile, zeby wstac o 5 rano i biegac. moze latem bedzie latwiej – bo jasno, bo cieplo, bo wiecej sily..
moje dwie ulubione plyty do biegania, to NP i SY “Washing Machine” oraz Why? “Elephant Eyelash”. zauwazalam, ze od kilku lat zawartosc mojego odtwarzacza, oraz sam odtwarzacz sie zmieniaja, nastepuje tam rotacja, ale te trzy plyty sa tam ciagle. ale ostatnio biegalam przy ostatniej plycie Washed Out. generalnie mam mocno rozbudowany zestaw.
9 Marzec 2012 o 10:09 am |
to trzy! nie dwie
9 Marzec 2012 o 12:02 pm |
sy – niezla sruba do biegania
15 Marzec 2012 o 12:04 pm |
owszem, owszem. dziś korzystając z tej wiosennej aury z pewnością będzie okazja do wyprobowania czegos z nowej lub tradycyjnej playlisty