Obudziwszy się dziś rano jako stara i cyniczna kobieta, usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie zwykły dzwonek, tylko natarczywe, kilkukrotne dzwonienie, które ma miejsce zawsze wtedy, kiedy zalewamy sąsiadom mieszkanie, albo jak słucham za głośno muzyki o czwartej nad ranem. Myślę sobie nie no znowu coś, jakiś pęknięty wężyk od kibla, Sleigh Bells, którymi się nadal jaram, nowe Crystal Castles, które mi się podoba, stare Crystal Castles, bo słucham dla porównania i trochę dla przypomnienia też, a może coś z balkonu spadło, albo za późno włączyłam pranie i sąsiedzi się wściekli, że ich obudziła waląca pralka. Czasami fatalnie mieszka się w bloku. Ale nie tym razem. Okazało się bowiem, że to dwaj panowie ze spółdzielni przyszli, aby nam wymienić liczniki na wodę. Mieli zdjąć stare i zamontować takie nowe supernowoczesne, wypasione, radiowe liczniki, które nie będą wymagały comiesięcznych wizyt w celu ich spisywania. Ja w piżamie, w stanie porannego rozpirzenia, z rozwalonymi włosami, resztkami makijażu, w trakcie robienia sobie kawy i snucia dość poważnych refleksji o starzeniu się, miłości, przyjaźni, zdrowiu psychicznym, natężeniu absurdu w moim – już nie tak krótkim – życiu (zwłaszcza przez ostatnie dwa lata), pracy, pisaniu i wszystkim tym jeszcze o czym myśli się rano w dzień urodzin. Panowie na moje lekkie zaskoczenie i chwilowe zaćmienie umysłu (gdzie są kurwa te wodomierze? aha, w kuchni, dobrze, to ja już odsuwam suszarkę i inne kuchenne szpargały) zareagowali lawiną dowcipów. Ogólnie zrobiło się dość miło. Jeden pan zakładał liczniki, drugi zaś spisywał protokół i zadawał mi różne pytania, jak np. o to czy mieszkam tu sama, czy z kimś. Ja na to, że z kimś, że całkiem sporo nas tutaj mieszka, że teraz akurat jestem sama, ale za chwilę wróci mój współlokator, który pojechał tylko zawieźć swoją dziewczynę do pracy. Na to pan od protokołu przerwał na chwilę jego spisywanie, spojrzał na mnie znad kartki i poważnym tonem stwierdził: ” To oni chyba nie są zbyt długo razem, jeśli jeszcze zawozi ją do pracy”.
Nie wiem czy gorzej jest być starą i cyniczną kobietą, czy cynicznym mężczyzną, których spotykam na każdym kroku? Czy woda w Poznaniu jest skażona? Może te nowe liczniki są w stanie odpowiedzieć mi na to pytanie, w końcu są tak zajebiście nowoczesne.
Tak czy inaczej piosenka, albo nawet dwie. Z płyty, którą siostra podarowała mi dokładnie dziesięć lat temu, i którą nadal niezmiennie uwielbiam. Zwłaszcza ten drugi kawałek, niekoniecznie w wersji koncertowej, choć ta akurat jest bardzo dobra.
27 Maj 2010 o 9:31 am |
Hmmm…
27 Maj 2010 o 9:32 am |
no tak, coz mozna rzec wiecej
27 Maj 2010 o 11:33 am |
Pan od liczników się nie zna, mój tata do teraz zawozi mamę do pracy.
27 Maj 2010 o 11:35 am |
pan od licznikow reprezentowal staropolska, albo raczej staromeska madrosc zyciowa
nawet to zwerbalizowal mowiac: ” ja mam swoje lata ja sie znam na zyciu”.
brawa dla taty!!!!
27 Maj 2010 o 3:26 pm |
No też się dumna z niego w tym momencie zrobiłam;) W ogóle też życzenia z okazji urodzin! Wszystkiego najlepszego, a szczególnie odporności psychicznej, bo ona Ci jest teraz chyba bardzo potrzebna.
27 Maj 2010 o 5:16 pm |
ja mam tak duza odpornosc psychiczna, a w zasadzie tak duzo odpornosci psychicznej, ze niedlugo ja zaczne sprzedawac na allegro
a tak serio, to dziekuje za zyczenia oczywiscie!!!
no i powiedz to tacie dzis, pewnie sie ucieszy, ze stal sie takim bohaterem
27 Maj 2010 o 5:47 pm |
A nooo, Ewa, sto lat, stara kobieto!
27 Maj 2010 o 6:32 pm |
dzieki, dzieki. jestem stara, cyniczna i nie zrobie doktoratu. sa to moje “najbardziej zajebiste” urodziny od lat
27 Maj 2010 o 9:18 pm |
wsiego najlepszego! zawsze świeżych warzywek na ryneczku osiedlowym, fryzjera, który bez słów będzie wiedział o co Ci chodzi zaraz po przekroczeniu progu jego zakładu, bezproblemowo kursujących tramwajów na pestce, każdej nocy trójkątnych snów w zielone zebry i wreszcie jakiejś dobrej płyty CKOD bo na razie takiej nie wydali
no to sto lat!!!
27 Maj 2010 o 9:22 pm |
piekne to o zebrach, choc wolalabym niedzwiedzie polarne
dziekuje, dziekuje!!! choc sie pomyliles w pewnym miejscu – ale to przeciez jasne
27 Maj 2010 o 9:30 pm |
no tak, z tymi tramwajami na pestce to trochę przegiąłem
27 Maj 2010 o 9:33 pm |
no tak, z tymi tramwajami na pestce to trochę przegiąłem
27 Maj 2010 o 9:36 pm |
28 Maj 2010 o 8:01 am |
mam nadzieje ze umrzesz!
28 Maj 2010 o 10:09 am |
no ja tez mam taka nadzieje
28 Maj 2010 o 1:02 pm |
ach.
p.j.
jak cudownie.
28 Maj 2010 o 1:46 pm |
bo ona jest cudowana, oraz ten kawalek.
acha i zmieniam, modyfikuje troche zyczenia. nie chce wielkiej milosci, tylko szczescia w milosci
29 Maj 2010 o 2:49 pm |
to przy okazji ja też poproszę
29 Maj 2010 o 7:47 pm |
ciezko z tym, niestety…